Odnawialne Źródła Energii

Mamy 2016 rok i nikomu nie trzeba raczej wyjaśniać, czym są odnawialne źródła energii. Nikogo nie trzeba dzisiaj również przekonywać o słuszności korzystania z OZE. Już od dawna naukowcy, ekolodzy i aktywiści ostrzegają nas przed zanieczyszczeniem środowiska, ociepleniem klimatu, mówią o tym, że żyjemy na ekologiczny kredyt, który nasze dzieci będą musiały kiedyś spłacać. Sporo też słyszymy o korzyściach płynących z budowania i osiągania niezależności energetycznej oraz życia w zgodzie z naturą. Idealnie byłoby mieszkać we własnym domu pasywnym lub ogrzewanym np. pompą ciepła, zasilanym z prywatnej elektrowni słonecznej. Samowystarczalnym i przyjaznym dla nas i środowiska. I gdyby sąsiedzi również mieli takie domy i nie zanieczyszczali powietrza, którym oddychamy, dwutlenkiem siarki, dwutlenkiem węgla, rakotwórczym benzoapirenem i pyłami PM10 i PM2,5, które skracają życie ok. 45 000 Polaków rocznie.

Nie żyjemy w próżni, musimy więc wziąć pod uwagę wiele różnych aspektów, które wpływają na nasz komfort życia i nasze otoczenie – aspektów ekonomicznych, społecznych i politycznych. Większość Polaków dokładnie przeliczy, czy inwestycja w OZE się im opłaca. Nie wszyscy, są też pasjonaci, którzy przeliczają ilość zaoszczędzonego dzięki posiadaniu własnej elektrowni słonecznej dwutlenku węgla (a to daje naprawdę ogromną satysfakcję!). Dla większości nie ma zazwyczaj znaczenia, skąd się bierze prąd, który jest w gniazdku i czy w przyszłości on tam na pewno będzie. Na szczęście nie dla wszystkich. Wiadomo, że w kraju, który ma najgorsze powietrze w całej Unii Europejskiej, gospodarkę opartą na węglu pochodzącym z nierentownych kopalni, do których dopłaca się miliardy złotych (lub z importu), nie da się nagle w magiczny sposób przejść na odnawialne źródła energii. Ale można zacząć przechodzić – stopniowo i konsekwentnie. U naszych zachodnich sąsiadów, którzy w latach dziewięćdziesiątych XX wieku rozpoczęli program najpierw tysiąca, a potem stu tysięcy słonecznych dachów, w tym momencie latem połowa energii elektrycznej generowana jest przez systemy fotowoltaiczne. Nie popadajmy tutaj w kompleksy, że Niemcy to Niemcy i mogą sobie pozwolić na zdecentralizowaną energetykę z dużym udziałem OZE, a my nie. Oni też od czegoś zaczynali. Przez ostatnie dwie dekady Polska w tym temacie nie zrobiła kompletnie nic. Czas zacząć działać.

Poniżej prezentujemy rozwiązania praktyczne z zakresu wykorzystania OZE, które naszym zdaniem można stosować tu i teraz – w naszych polskich realiach.

Przydomowe elektrownie słoneczne

Program Prosument umożliwia uzyskanie dotacji do mikroinstalacji OZE, która na fotowoltaikę wynosi 40 %, a w latach kolejnych 30%. Dzięki dotacjom inwestycja w fotowoltaikę dla domów prywatnych zwróci się po ok 6 latach. A pamiętajmy, że elektrownia słoneczna to inwestycja na co najmniej 30 lat! Dzięki korzystnym dla prosumentów zapisom w Ustawie o OZE, właściciele najmniejszych instalacji fotowoltaicznych (do 3 kW) będą mogli sprzedawać nadwyżki energii ze swoich elektrowni domowych po cenie 0,75 zł/kWh przez 15 lat od daty uruchomienia instalacji. Dla instalacji od 3 do 7 kW stawka za odsprzedaż nadwyżek energii do sieci wynosić będzie 0,65 zł/kWh.

elektrownia słoneczna - fotowoltaiczna

Kolektory słoneczne

Nie wiedzieć zupełnie dlaczego, kolektory słoneczne nie wzbudziły zbyt wielkiego zachwytu Polaków. Instaluje się je co prawda, ale wziąwszy pod uwagę fakt, że przez ładnych kilka lat dostępne były na nie dotacje (45%), wcale nie obserwuje się ich masowego wysypu na dachach. Szkoda, bo w naszym klimacie bardzo dobrze sprawdzają się przy ogrzewaniu wody użytkowej. Raz zainstalowane, ogrzewają wodę za darmo przez długie lata od wiosny do jesieni. Inwestycja w kolektory słoneczne to koszt kilku tysięcy złotych. Tak naprawdę powinny pojawiać się na dachach wszystkich nowo budowanych domów (o ile domy te nie posiadają np. pompy ciepła). Dla budynków istniejących jest to też bardzo dobre rozwiązanie.

Kolektory słoneczne

Ile jest jeszcze w Polsce domów (zwłaszcza na terenach wiejskich), w których istnieje konieczność palenia w piecach latem, aby ogrzać wodę użytkową? Trzeba też zacząć przełamywać utarte schematy – dzieci od przedszkola powinny zacząć rysować domy z kolektorami słonecznymi na dachach, a nie z kominami, z których obowiązkowo unosi się wielki czarny dym. A rodziny budujące domy powinny myśleć o kolektorach słonecznych nie jak o zbędnym luksusie, który zwiększy koszty, a bez którego można się obejść, ale jak o stałym elemencie każdego domu – jak drzwi, okna i dach.

Pompy ciepła

Pompy ciepła trochę bardziej się przyjęły w Polsce niż kolektory słoneczne. Zazwyczaj jednak uchodzą za zbyt drogie rozwiązania i nawet bez zagłębiania się w szczegóły są odrzucane przez wielu ludzi budujących domy. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę całkowite koszty inwestycji pt. nowy dom, które obecnie średnio wynoszą 400-500 tysięcy złotych, to czy koszt 50 czy nawet 70 tysięcy zł za system grzewczy z pompą ciepła to naprawdę tak dużo? Budujemy przecież dom na długie lata i chcemy, by koszty eksploatacyjne były potem jak najniższe. W nowym domu i tak musimy zainstalować jakiś system grzewczy, którego koszt przy wariancie najtańszym wynosić będzie kilkanaście tysięcy złotych. Jeżeli dobrze przemyślimy inwestycję, na pewno znajdą się elementy, z których możemy zrezygnować albo które możemy zoptymalizować tak, abyśmy mogli jednak pompę ciepła zamontować (np. w domach, w których montuje się wentylację mechaniczną, a tak jest już bardzo często, można zrezygnować z budowy komina, którego koszt to kilkanaście tysięcy złotych). A pompa ciepła to nie tylko nowoczesne i ekologiczne źródło ciepła – to także wysoki komfort użytkowania (urządzenie całkowicie bezobsługowe) oraz niskie koszty eksploatacyjne. Z życia wzięte: dla rodziny 4-osobowej mieszkającej w nowym domu o powierzchni 140 m² z pompą ciepła miesięczny rachunek za energię zimą to koszt 400 zł (ogrzewanie, oświetlenie, kuchnia indukcyjna).